Krystian Odrobiński: Krystian Odrobiński, jestem ze Wschowy i tak naprawdę stąd pochodzę i tutaj na dzień dzisiejszy cały czas mieszkam. Jest to mała miejscowość w województwie lubuskim, jeżeli ktoś kiedyś chciałby wyszukać tego na mapie. I tak naprawdę za wiele się tutaj nie dzieje. Jestem również szczęśliwym chyba małżonkiem, mam dwójkę dzieci. Aktualnie prowadzę trzy działalności, z tego dwie prowadzę sam jako przedsiębiorca, a tę trzecią to jest taki po prostu dodatek, tutaj za dużo się nie mieszam, natomiast też gdzieś tam w papierach widnieję jako jeden z właścicieli tej firmy.
Joanna Julia: Ok, wspomniałeś, że samodzielnie prowadzisz dwa biznesy. Czy mógłbyś powiedzieć, co to są za biznesy i jak długo je prowadzisz?
Krystian Odrobiński: Jasne. Jeden z tych biznesów to jest, przepraszam, sklep internetowy, w którym sprzedaję koszulki, jakieś obrazy, bluzy, plakaty. I to wszystko jest związane z motoryzacją. Działa to na tej zasadzie, że razem z bratem, który jest grafikiem, przygotowujemy do tego wszystkiego projekty graficzne. A ja, z racji tego, że moja druga firma zajmuje się marketingiem stricte, czyli typowo kampaniami reklamowymi, otoczką marketingową, ja zajmuję się prowadzeniem tego sklepu internetowego i całą logistyką, kontaktem z klientem. A mój brat dostarcza powiedzmy ten content, który możemy wykorzystać potem na produktach.
Jak wspomniałem też przed chwilą, ta druga firma to jest właśnie typowo usługowa, czyli marketing i robienie reklam dla osób na platformie Meta. Powolutku gdzieś tam zaczynam wchodzić też w prowadzenie kampanii na TikToku, bo panel nie jest jakoś specjalnie różniący się, także też za niedługo gdzieś tam się pojawię.
Joanna Julia: A jak długo prowadzisz te biznesy?
Krystian Odrobiński: A, no tak. Wiesz co, sam sklep internetowy jest od około chyba trzech lat, może czterech. Natomiast marketingiem tak stricte zajmuję się od około ośmiu, ośmiu lat. Firma była już zarejestrowana jakieś osiem lat temu, natomiast to nie działało sto procent, po prostu nie działałem w stu procentach w marketingu, bo ten marketing był takim dodatkiem gdzieś kiedyś, w momencie kiedy przygotowywałem się do prowadzenia tego sklepu internetowego. I z czasem, z czasem to tak przerodziło się w to, że jednak zacząłem świadczyć usługi w tym temacie.
Joanna Julia: Ok, super, ale wydaje mi się z tego, co pamiętam, jak rozmawialiśmy przed wywiadem, że przed biznesem zajmowałeś się czymś innym. Czy mógłbyś nam pokrótce opowiedzieć twoją ścieżkę, powiedzmy, od matury czy od tego momentu wchodzenia w dorosłość, jak podejmowałeś, jak to wyglądało u ciebie?
Krystian Odrobiński: Jasne. Jeśli chodzi o biznesy, to rzeczywiście wcześniej miałem też prace na etacie, a wcześniej uczyłem się. Moja droga edukacyjna bardzo minęła się z powołaniem, bo w planach miałem być archeologiem. Ale później trafiłem na turystykę i po prostu skończyłem studia, robiąc licencjat i magistra.
Później poszedłem do pracy typowo w sklepy e-commerce. Mój pierwszy etat zaczął się chyba jeszcze w trakcie pisania pracy magisterskiej. Już pracując, później się gdzieś tam obroniłem. Ta pierwsza praca, nie powiem, była mega dużym wyzwaniem i bardzo się cieszyłem, bo w miejscowości, w której mieszkam, tak naprawdę nie ma tutaj zbyt wielu biznesów, w których można by się rozwinąć. Możliwości… no nie jest to duże miasto, bo ma zaledwie tam 12-15 tysięcy mieszkańców, więc nie ma co tu wymagać za bardzo. Także w temacie związanym z e-commercem bardzo mi się udało.
W momencie, kiedy zaczynałem swoją pracę, tak naprawdę był tylko szef, kolega i ja. Mogę powiedzieć, że rozwijałem firmę od zera, gdzie właśnie uczyłem się tego wszystkiego. Miałem tę możliwość, że mieliśmy bardzo duże zaufanie od naszego szefa. On sam zajmował się na co dzień pozyskiwaniem finansów do firmy, natomiast całą logistyką, obsługą, zamawianiem towaru, obsługą klienta, gdzieś marketingiem zajmowaliśmy się we dwoje. I tak gdzieś tam z roku na rok firma coraz bardziej rosła. Po siedmiu latach pracy tam, nie powiem, doświadczenie było przeogromne, bo praca dla prowadziarza to jest właśnie to, że jednak większość rzeczy najpierw staramy się zrobić sami, a dopiero potem, jeżeli już trzeba zapłacić, to wtedy bierze się firmę zewnętrzną. Także doświadczenie przeogromne.
To był mój początek, jeśli chodzi w ogóle o jakąkolwiek pracę i to mnie nakierowało tak naprawdę gdzieś na ten e-commerce, bo cały czas w tym e-commerce moja praca na tym polegała. Zwalniając się z tamtej firmy po chyba siedmiu albo ośmiu latach, też tułałem się troszeczkę właśnie sam, nie do końca potrafiłem sobie znaleźć swoje miejsce. W momencie, kiedy skakałem z etatu na etat, nie pasowało mi to z tego względu, że już myślenie mi się zmieniło. Tam miałem troszeczkę większą wolną rękę, dużo elementów jednak zależało też ode mnie i na wiele elementów miałem wpływ. Natomiast w momencie, kiedy trafia się znowu jako świeża osoba do nowej firmy, no powiedzmy sobie szczerze, mało kto ma… może nie tyle zaufanie do ciebie, no ale to jest zazwyczaj tak, że: „No co ty, młody, możesz wiedzieć?”. No i dlatego też, no tutaj, nastawienie nie pozwalało mi kontynuować pracy na etacie, bo męczyłem się tam po prostu na co dzień. Chciałby człowiek robić coś więcej, ale jak robił coś więcej, no to za chwilę to nawet nie było zauważane. Liczyło się tylko i wyłącznie, żeby pracować tam od tej, nie wiem, siódmej do piętnastej czy ósmej do szesnastej, na końcu zgarnąć wypłatę i iść do domu. No co mnie nie satysfakcjonowało, tak. Chciałem coś rozwijać, chciałem coś budować, coś tworzyć.
I tak naprawdę tu zaczęła się rodzić gdzieś mi tam w głowie ta myśl, żeby prowadzić swoje biznesy, swoją własną działalność. No i tak naprawdę pierwsza moja działalność nie miała kompletnie nic wspólnego z e-commersem, bo była to myjnia samochodowa. Tak, może to troszeczkę ogólnie zabrzmiało, bo zawsze uwielbiałem i interesowałem się, pasjonowałem się motoryzacją, przede wszystkim samochodami i stwierdziłem, że spróbuję właśnie w tej tematyce. No i zapisywałem się, jeździłem na różne szkolenia, nie wiem, w polerowania, w czyszczenia tapicerki, uzupełnianie, pielęgnacji też tapicerki skórzanej, wszystkie takie elementy związane, wiadomo, z kompleksową obsługą, jeżeli chodzi o wyczyszczenie samochodu czy przygotowanie do sprzedaży, czy nawet do salonu, tak. Także nie była to taka myjnia na podwórku, tak, że się brało wąż, wiaderko i po prostu myło auto, tylko starałem się to od tej strony ugryźć, żeby to jednak była profesjonalna obsługa i już taka na poziomie, co się nie za bardzo przyjęło.
Joanna Julia: No tak, chciałam to podsumować, to pierwsze doświadczenie od studiów turystyka, po pracę w bardzo małej firmie e-commerce, ale w takiej firmie, gdzie miałeś bardzo duży wpływ na rozwój firmy, na marketing, gdzie dużo się uczyłeś, gdzie mogłeś wykazać inicjatywą i tam pracowałeś 7 lat. Następnie rozumiem, że w cudzysłowie skakałeś po różnych pracach, ale nie do końca cię one satysfakcjonowały, bo byłeś w takim może trochę bardziej pionkiem, w zasadzie były to takie prace, żeby tylko przesiedzieć. I potem pojawił się ten pomysł takiej bardziej luksusowej, bo ten biznes, o którym mi opowiadałeś, że byłeś jeszcze z niepełnoletnim bratem wtedy?
Krystian Odrobiński: Tak, to jest dokładnie ten biznes. Tak, jeszcze brata miałem na miejscu w Polsce, bo w tej chwili jest za granicą i mieszka już na stałe w Norwegii. Natomiast to jeszcze był ten moment, tak, kiedy oboje, no, dużo czasu spędzaliśmy przy samochodach i ten pomysł tak naprawdę pojawił się po naszej gdzieś tam dyskusji, rozmowie. No i skoro ja już byłem pełnoletni, to ja mogłem działalność na siebie założyć, a że on no jeszcze nie był, to nie mogłem ani zatrudnić go w żaden sposób, też nie mogłem, więc po prostu mi pomagał, no i też czerpał z tego jakąś tam satysfakcję. Także oboje początkowo się cieszyliśmy.
Natomiast no, ze względu na to, że mieszkamy w takiej – mieszkaliśmy tak naprawdę, bo on już nie mieszka – tak małej miejscowości, w jakiej w tej chwili sam mieszkam, no to się to nie przyjęło. To nie jest Wrocław czy tam Warszawa, Kraków, Katowice, gdzie takie ekskluzywne myjnie na dzień dzisiejszy to powstają jak grzyby po deszczu. Natomiast cofając się te naście lat do tyłu, no to jeszcze było coś, co po prostu wchodziło na rynek i ludzie nawet może nie tyle nie znali się, ale ceny dla nich były zabójcze, tak, i mogli sobie pomyśleć, że pojadę właśnie do cudzysłowiu Zenka do garażu, on mi szybko tam zwęża auto, opłucze, a tutaj ktoś sobie woła za mycie samochodu ileś złotych, no to sorry, gościu, ale to nie za bardzo, nie?
Żeby przesłuchać cały wywiad Joanny i Krystiana, kliknij tutaj







